piątek, 12 października 2012

DROOD - Dan Simmons



Drood - Dan SimmonsKiedy w moich dłoniach znalazła się ta książka wpadłam w lekki popłoch. Z jednej strony ta mająca ponad osiemset stron powieść trochę mnie onieśmieliła. Z drugiej jednak, widząc jej okładkę (która skądinąd jest rewelacyjna, gdyż pobudza wyobraźnię) byłam tak zaciekawiona fabułą, że nie mogłam oprzeć się pokusie jak najszybszego rozpoczęcia lektury.

Narratorem tej powieści jest Wilkie Collins – przyjaciel i współpracownik słynnego Charlesa Dickensa. Postanowił on opowiedzieć o losach znanego pisarza od momentu tragicznej katastrofy kolejowej pod Staplehurst, w której rzekomo Dickens:
„(…) postradał zdrowie, spokój ducha, oraz, jak niektórzy powtarzają szeptem, zdrowe zmysły; opowieść o ostatnich pięciu latach z życia Charlesa, które przeżył dręczony nasilającą się obsesją na punkcie człowieka – o ile faktycznie był to człowiek – nazwiskiem Drood, a także na tle morderstw, śmierci, grobów, mesmeryzmu, opium, duchów (…).” [s. 7].

Kim właściwie jest tajemniczy, tytułowy Drood? Czy podczas tego wypadku Dickens naprawdę go ujrzał czy były to tylko przywidzenia? Z opisu pisarza wynika, że jest to prawdziwy potwór:
(…) chudy jak szkielet, trupio blady i wpatrywał się w niego mrocznym spojrzeniem oczu osadzonych głęboko pod białym jak płótno czołem, przechodzącym w równie bladą łysinę. (…) nienaturalnie krótki nos intruza – (…) – oraz drobne, ostre, nierówne zęby, (…).” [s. 18 – 19].

Rzekome spotkanie Dickensa z Droodem całkowicie odmienia życie pisarza, a tym samym jego przyjaciela Wilkie’go (który z początku nie wierzy w istnienie tego zadziwiającego stworzenia). Z czasem przyjaźń między panami staje się bardzo szorstka, każdy z nich zaczyna działać na własną rękę (w tajemnicy przed sobą).

Po drodze, w trakcie śledztwa dochodzi do wielu tragicznych oraz przerażających zdarzeń. Trafiamy w miejsca, które wywołują ciarki na naszych plecach. XIX- wieczny Londyn kryje bowiem w sobie wiele mrocznych miejsc. W dzielnicach największej biedy znajdują się bowiem siedliska opiumowych twierdz, domy schadzek; kręcą się tutaj najwięksi oprychowie, którzy dla paru pensów lub butelki czegoś mocniejszego są w stanie zrobić wszystko.

Nasi bohaterowie nieraz trafiają na cmentarzyska, z których przewodnik prowadzi ich do „podziemnego świata” – zwanego Podmiastem. Ma to być rzekomo królestwo Drooda i jego wyznawców, wiernych sług. Czy naprawdę tak jest i czy on rzeczywiście istnieje…? Jeśli tak to czy posiada taką siłę, jaką sugeruje Dickens…?

Co tak naprawdę łączy sławnego, podziwianego pisarza z Panem Droodem? Czy Wilkie odkryje co się kryje za tą dziwną znajomością? Dokąd go to zaprowadzi? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź po przeczytaniu książki. Zapewniam Was, że wyjaśnienie całej tej zagadki będzie zaskakujące, wręcz nieprawdopodobne.

Autor wspaniale wykreował świat, który odnajdujemy na kartach powieści. Mnie osobiście on zachwycił, przyprawił o dreszcze i zmusił do refleksji nad zakończeniem… Nic nie jest tutaj podane na tacy, kiedy już nam się wydaje, że wszystko składa się w logiczną całość – autor nagle nas czym zaskakuje (czymś, co całkowicie burzy nasze wcześniejsze hipotezy).
Podzielę się jeszcze z Wami jedną myślą, która zrobiła na mnie spore wrażenie i którą pozwoliłam sobie odnotować w trakcie lektury:
„Książka była stylem. Styl był człowiekiem. Człowiek był Charlesem Dickensem.”
[s. 803].

Na tym kończę i gorąco zachęcam do lektury.

Tytuł: DROOD
Autor: D. Simmons
Wydawnictwo: MAG
Miejce, rok wydania: Warszawa, 2012
Ilość stron:  832

2 komentarze:

  1. Spora kobyłka, ale widzę że warto było poświęcić jej czas. Świetny cytat na zakończenie :)

    OdpowiedzUsuń