
Z pozoru powieść ta
wydaje się dość pretensjonalna. Autor dokonał skrajnego doboru głównych
bohaterów. Z jednej strony Sandow (vel. Dżuku) – dojrzały mężczyzna, znany
reżyser oraz wykładowca akademicki, z drugiej Muszelka – młoda dziewczyna, dziwka
(sypiała ze starszymi mężczyznami, ba nawet ojciec ją wykorzystywał, a ona o
dziwo czerpała z tego satysfakcję).
Po raz pierwszy
spotkali się na planie jego filmu, kiedy ona miała 12 lat. Dziewczynka już
wtedy wiedziała, że kiedyś będą razem; obdarzyła go miłością, która z wiekiem
dojrzewała i rosła w siłę. Mimo tak młodego wieku pojawiło się w niej również
pożądanie wobec tego dojrzałego już wówczas mężczyzny. Po latach spotykają się
ponownie. Widocznie los chciał ich połączyć. Zostają parą. Niezwykłą parą.
Dzieli ich przepaść, a jednak ich drogi łączą się na zawsze.
To tyle o tej banalnej,
dość płytkiej stronie powyższej książki. Została ona bowiem zestawiona z
ważnymi ideami. Autor szuka bowiem w niej sensu życia. Zadaje egzystencjalne
pytania. Dokonuje rozliczeń z przeszłością. Przywołuje tragiczne momenty z
historii:
„-
Nie byłem świadkiem końca świata, więc nie potrafię go opisać. Miałem dziadka i
ojca, którzy go widzieli, ale ich opis nie był dramatyczny. Skończony świat,
taki któremu odbiera się upoważnienie do istnienia, wygląda bardzo podobnie do
świata, który jest. (…). On jest choć się … skończył. Ludzie ciągle mają swoje
sprawy, tylko że w ich powietrzu do oddychania nie ma niczego wartościowego.
(…) Oddychamy Umschlagplatzem, Treblinką, Kambodżą, Ruandą, Jedwabnem, a to są
głównie gazy gnilne i smród palonych kości.” [s. 115 – 116].
Główny bohater prowadzi
rozważania na temat istnienia Boga. Doświadcza na własnej skórze przemijania
oraz kruchości życia. W tym samym momencie, kiedy na świat przychodzi jego
druga córka, padoł ziemski opuszcza matka. Życie za życie. Równowaga w
przyrodzie musi zostać zachowana…
Ale Sandow to nie tylko
typ filozofa. Ma również „ciągoty” mordercy. Z lubością niszczy zbudowane przez
bobry tamy. Sprawia mu to ogromną satysfakcję. Ponadto będzie dążył do zemsty
na trzech mężczyznach (Tatuator, Fotografer oraz Nauczyciel Tańca). Będzie
prowadził bardzo niebezpieczną grę, w której celem będzie „ukaranie ich za
grzechy”…
Można by wiele pisać o
fabule, ale nie chcę odbierać Wam satysfakcji z czytania i poznawania kolejnych
wątków. Przedstawiłam zarys tej książki i mam nadzieję, że Was zaciekawiłam.
Jest to bardzo kontrowersyjna powieść. Jedni ją kochają, a inni nienawidzą.
Warto przeczytać i samemu wydać osąd.
Mnie osobiście raził
trochę język, jakim posłużył się pan Kolski. Wiem, że jest to spowodowane
nakreśleniem takiej postaci jak Muszelka. Nie da się ukryć, że jest to bardzo
infantylna osoba, która dopiero przy Sandowie nabywa ogłady. To on strofuje ją,
gdy ta zaczyna przeklinać. Ona jednak często ma swój świat, który mnie
osobiście odstręcza…
Zachęcam do lektury,
gdyż jednego nie możemy odmówić tej książce – opowiada ona o bezwarunkowej
miłości, a tym samym o poświęceniu dla drugiego człowieka. Traktuje ona o
ogromnym oddaniu i o walce ze samym sobą, ze swą prawdziwą naturą, aby móc
zwyciężyć dla ukochanej osoby.
Tytuł: EGZAMIN Z ODDYCHANIA
Autor: J. J. Kolski
Wydawnictwo: Wielka Litera
Miejsce, rok wydania: Warszawa, 2012
Ilość stron: 480
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz