
Dotychczas przeczytałam
niejedną biografię – ta jednak jest dla mnie wyjątkowa. Mamy bowiem do
czynienia z ikoną polskiej muzyki rozrywkowej XX wieku. Wielu nadal ma w
pamięci jego albumy, a przede wszystkim niezwykły wizerunek sceniczny, który wyróżniał
go z grona innych artystów (jego nieodłącznym rekwizytem był kapelusz).
Ludzie zapamiętali go
jako pewnego siebie, ambitnego mężczyznę, który był perfekcjonistą w każdym
calu. Mało kto zdawał sobie jednak sprawę, że prywatnie nie było wcale tak
kolorowo, jak na ekranach telewizorów. Artysta miał tendencję do zadawania „silnych
ciosów” ludziom znajdującym się w jego otoczeniu. Niejednokrotnie ranił innych
słowami, często przybierało to postać upokorzenia.
Czytając tę książkę
przepełniały mnie ambiwalentne uczucia. Były momenty, w których czułam niechęć
do tego człowieka. Zwłaszcza w chwilach, kiedy opisywano stany jego upojenia
alkoholowego (miały one miejsce bardzo często), krążenia z jednego klubu do
drugiego. Zaniedbywał tym samym rodzinę. B. Mec miewał również gwałtowne zmiany
nastrojów – wystarczyła byle błahostka, aby z euforii przejść w stan
depresyjny.
Im bardziej jednak
posuwałam się w głąb tej biografii, tym bardziej stawałam się dla niego
wyrozumiała. Relacje żony pana Bogusława oraz jego jedynej córki - do bólu
szczere - uświadomiły mi, że na to, jakim on był człowiekiem wpłynęło wiele
czynników. Jego przeżycia z dzieciństwa odcisnęły głębokie piętno na dorosłym
życiu. Ciągła walka o akceptację – to w pewnym momencie zaprowadziłoby go na
dno, gdyby nie siła, wytrwałość, a przede wszystkim ogromna miłość żony –
Jolanty.
Zachęcam Was do
przeczytania tej książki. Jest ona niezwykle przejmująca. Momentami rozbawia,
ale częściej wzrusza. Z wielu kart tej biografii biją pokłady ogromnego bólu i
cierpienia (dosłownie i w przenośni). Co ciekawe - można się z niej również
dowiedzieć jak wyglądał świat muzykujących artystów od początku lat 70. do okresu
transformacji ustrojowej. Znajdziecie tu także sporo zdjęć dokumentujących
życie i twórczość Bogusława Meca, dla którego często nie było rzeczy
niemożliwych; jak sam mawiał:
Bim, bam, bom, mogę wszystko!
Tytuł: BIM, BAM, BOM, MOGĘ WSZYSTKO!
Autor: B. Mec
Wydawnictwo: Agora SA
Miejsce, rok wydania: Warszawa, 2013
Ilość stron: 256
Mnie też podobała się ta książka.
OdpowiedzUsuńp.s. podoba mi się tu u Ciebie, zaraz dodam "w kręgu książek" do obserwowanych!
Super artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń